środa, 28 listopada 2012

W. o mięcie w kropki

Cóż, życie mi się zawaliło, kobietki. Co nie zabije, to wzmocni, więc rzucona przez faceta, pracującą po 10 godzin dziennie, staram sie trzymać jakoś.

Nie lubię swoich paznokci. Wyjątkowo nie lubię, bo sa szerokie, ale cóż, obiecywałam, że pokażę lakier z paese, więc słowa dotrzymam.
Szybkie mani, robione stemplem z essence.

(zdjęcia z telefonu w drodze do pracy)
końcóweczka się starła podczas krojenia cytryny :D



W świetle dziennym. Lakier słabo kryje, o czym pisałam. Na paznokciach baza, 3 cienkie warstwym lakieru i wysuszacz.
Kropki robione lakierem do stemplowania z Essence w kolorze 002 stamp me! black
Lakier bazowy to Paese numer 161

Strasznie ciemne to zdjęcie, wcześniej wstawialam zdjęcie tego lakieru.
O to:

Paznokcie w świetle sztucznym. (dziękuję kochany aparaciku, że lapiesz ostrość na wszystko, tylko nie na to, co chce pokazać)



Lakier noszę drugi dzień i narazie starła się końcówka na palcu wskazującym, ale z mojej winy bo przejechałam nożem po paznokciu.
Pojemność: 9 ml
Cena: ok. 7 zł (w Galerii Krakowskiej ponad dyszkę z tego co pamiętam)
Czas wysychania: Dość długi, ale może tylko mnie się tak wydaje, bo jestem niecierpliwa. Dlatego dziękuję temu, kto stworzył wysuszacz! <3




piątek, 16 listopada 2012

wróciłaaaam!

Przeprowadzka do Krakowa pochłonęła mnie całkowicie.
Nie posiadam swojego kochanego aparatu, dlatego będę używać zdjęć z internetu.

Uległam, nie dałam rady, jestem kompletnie oczarowana. Czym? Farmoną.
Czytałam wiele recenzji i zachwytów nad zapachem kosmetyków Sweet Secret. Jestem zapachomaniczką. Zdarzyło mi się, że kupowałam kosmetyki o brzydkim zapachu i mimo tego, że miały rewelacyjne działanie, po prostu ich nie używałam.
Kupiłam Kawowy suflet do ciała - słodkie cappuccino i tiramisu

                                                                   zdjęcie ze strony www.farmona.pl

Rewelacja, zapach jest naprawdę intensywny i długo się utrzymuje. Pachnie mi słodko i karmelowo (takie miałam pierwsze skojarzenie).
Ponoć wspomaga redukcję cellulitu, co do tego, nie wiem, bo cellulitu nie posiadam, ale nie wierzę w kosmetyki, które miałyby go likwidować, jeśli nie wkłada się energii w ćwiczenia i masaże.
Nawilża dobrze, nie pozostawia tłustego filmu, szybko się wchłania. Skóra jest gładka i nieco ujędrniona.
Bardzo lubię stosować go wieczorem, później wbijam się w piżamkę i czuję totalny błogostan.

Daję mu 5/6
Dostałby 6/6, gdyby bardziej nawilżał, gdyż jestem posiadaczką bardzo suchej skóry.
Na pewno kupię ponownie, na pewno kupię też inne zapachy.
Kuszą mnie sorbety do mycia ciała i peelingi, a już na sto procent zaopatrzę się w Waniliowy krem do rąk i paznokci - wanilia i indyjskie daktyle

                                                                                        zdjęcie ze strony www.farmona.pl

Poza tym, kupiłam parę lakierów. Essence Quick&go - grey-t to be here, szarak z różowym shimmerem,
Misslyn numer 722, bo marzyła mi się benzynka. Niestety nie mieni się jak w opakowaniu, to złoty z zielonym połyskiem, zauwazyłam, że połyskuję na granatowo, gdy mam ręce pod wodą :D (dziwne przemyślenia w wannie mam)
Wibo Express Growth nr 346 i jeszcze jasny beż, który nie wiem gdzie się zapodział :(



Drugi od lewej posiadam, kuszą mnie pozostałe kolory. O Misslyn, Ty cholero!

Czekam na aparacik, myślę, że będzie u mnie już w niedzielę, wtedy będę mogła pokazać więcej zdobyczy.
A tymczasem pozdrawiam i przesyłam buziaki.
I do napisania :)


Jeszcze raz zaznaczam, ze nie posiadam praw autorskich do zdjęć. Zdjęcia pochodzą ze stron producentów.

czwartek, 25 października 2012

W. o pomadkach wszelkiego rodzaju

Dzień dobry :)
Powoli, ale bardzo powoli zaczynam ogarniać ten portal, szykuję się do stworzenia własnego szablonu, choć wiem, że łatwo nie będzie :)


Dziś będzie trochę o mazidłach do ust. Nie posiadam ich za dużo, bo średnio lubię mieć pomadkę na ustach, ale czasem wpadnie mi w ręce ładny kolor i nie umiem odpuścić, więc kupuję.

Na zdjęciu u góry od lewej:
Essence 44 Almost Famous
Bell numer 129
Catrice C02 Nude Alarm (dorwany na promocji w Naturze)
Miss Sporty 050 Rosy Cheeks
Eveline 451 Aqua Platinum (ponoc pomadka ultra-nawilżająca, ale jakoś tego nie zauważyłam)
Eveline 625
Inglot 413

Swatche:



Pośród pomadek mam ulubieńców dwóch. Są w miarę lekki,e więc nie czuje się jakby mi ktoś wytapetował usta. No i mają cudowne kolory. Tuturutu (fanfary) :



Rimmel lasting finish by Kate - numer 22
KOBO 109 Tangerine Rose

I standardowo moja ręka


Nie wysuszają ust, mają intensywne kolory i sa naprawde bardzo trwałe.
Z ręką na sercu, polecam!

Ah co mi tam! Moja facjata z rimmelem na ustach :)

środa, 24 października 2012

W. i loteria?

Natknęłam się na fajne rozdanie, zapraszam do udziału, a sama liczę na szczęście, że może mi się uda :)

Tu link do rozdania :)



A już jutro post o ulubionej masce do włosów ;)

W. o nowościach w kosmetyczce

Hej dziewczyny!
Jestem nowa w blogosferze. Właściwie to jestem tu już od dawna, przeglądając blogi, czytając i komentując, ale za własny kąt zabrałam się dopiero teraz.
Dziś wróciłam z Krakowa i wybrałam się do małych sklepików drogeryjnych, żeby upolować coś ciekawego.

Na pierwszy ogień poszły lakiery Paese, ktore bardzo lubię, mimo, że te jaśniejsze mają słabe krycie (3 warstwy, żeby nie było prześwitów). Lakiery zostały nazwane "Doskonałością roku 2010" wedlug magazynu Styl. 
Pojemność 9 ml
Cena: 6-8 zł (u mnie 6,50)

Jestem w trakcie zapuszczania paznokci, które sa w opłakanym stanie, więc jak tylko troszkę urosną, pokaże jak wyglądają na moich pazurkach.

Piękny róż, delikatny i jasniutki to kolor o numerze 182
Następna jest miętka, ale mam wrażenie, że jest żywsza i intesywniejsza niż te, których do tej pory używałam. To numerek 161
Na koniec ciemna, intensywna zieleń, numer 125. Kupilam go, bo mam botki na szpilce w identycznym kolorze, fajny pomysł na ożywienie chodników, po ktorych stąpają brązowe, szare i czarne buty.

Kolejnym produktem, który nabyłam jest Trwale barwiący błyszczyk do ust, czyli Lip Tint z Bell.
Niestety nie powiem Wam, jaki to numer, bo nie znalazłam na opakowaniu, ale może znajdziecie.
Fajna sprawa, bo jest naprawdę trwały. Tak trwały, że po zrobieniu swatchy, zmywałam go przy użyciu pumeksu :D
Niemniej ma śliczny kolor i czuję, że się polubimy.
+ za wygodny aplikator. Nienawidzę pędzelków, a tu fajna gąbeczka.
Cena: 7 zł


I swatche: (z lewej w świetle dziennym, z prawej w świetle sztucznym)



A jako, że październik jest miesiącem maseczek.
Na konieć maseczka Lirene Anty-stres. Ponoć ma zapewnić glębokie ukojenie i relaks. Przekonamy się, niebawem recenzja :)

Kupiłam też Peeling + maska-serum z Eveline. O jej działaniu też napiszę.


Pozdrawiam i neich jesienna chandra Was nie dopada!
A żeby nie dopadła, polecam gorącą czekoladę i dużo przytulania :)
Pozdrawiam i ściskam.