czwartek, 25 października 2012

W. o pomadkach wszelkiego rodzaju

Dzień dobry :)
Powoli, ale bardzo powoli zaczynam ogarniać ten portal, szykuję się do stworzenia własnego szablonu, choć wiem, że łatwo nie będzie :)


Dziś będzie trochę o mazidłach do ust. Nie posiadam ich za dużo, bo średnio lubię mieć pomadkę na ustach, ale czasem wpadnie mi w ręce ładny kolor i nie umiem odpuścić, więc kupuję.

Na zdjęciu u góry od lewej:
Essence 44 Almost Famous
Bell numer 129
Catrice C02 Nude Alarm (dorwany na promocji w Naturze)
Miss Sporty 050 Rosy Cheeks
Eveline 451 Aqua Platinum (ponoc pomadka ultra-nawilżająca, ale jakoś tego nie zauważyłam)
Eveline 625
Inglot 413

Swatche:



Pośród pomadek mam ulubieńców dwóch. Są w miarę lekki,e więc nie czuje się jakby mi ktoś wytapetował usta. No i mają cudowne kolory. Tuturutu (fanfary) :



Rimmel lasting finish by Kate - numer 22
KOBO 109 Tangerine Rose

I standardowo moja ręka


Nie wysuszają ust, mają intensywne kolory i sa naprawde bardzo trwałe.
Z ręką na sercu, polecam!

Ah co mi tam! Moja facjata z rimmelem na ustach :)

środa, 24 października 2012

W. i loteria?

Natknęłam się na fajne rozdanie, zapraszam do udziału, a sama liczę na szczęście, że może mi się uda :)

Tu link do rozdania :)



A już jutro post o ulubionej masce do włosów ;)

W. o nowościach w kosmetyczce

Hej dziewczyny!
Jestem nowa w blogosferze. Właściwie to jestem tu już od dawna, przeglądając blogi, czytając i komentując, ale za własny kąt zabrałam się dopiero teraz.
Dziś wróciłam z Krakowa i wybrałam się do małych sklepików drogeryjnych, żeby upolować coś ciekawego.

Na pierwszy ogień poszły lakiery Paese, ktore bardzo lubię, mimo, że te jaśniejsze mają słabe krycie (3 warstwy, żeby nie było prześwitów). Lakiery zostały nazwane "Doskonałością roku 2010" wedlug magazynu Styl. 
Pojemność 9 ml
Cena: 6-8 zł (u mnie 6,50)

Jestem w trakcie zapuszczania paznokci, które sa w opłakanym stanie, więc jak tylko troszkę urosną, pokaże jak wyglądają na moich pazurkach.

Piękny róż, delikatny i jasniutki to kolor o numerze 182
Następna jest miętka, ale mam wrażenie, że jest żywsza i intesywniejsza niż te, których do tej pory używałam. To numerek 161
Na koniec ciemna, intensywna zieleń, numer 125. Kupilam go, bo mam botki na szpilce w identycznym kolorze, fajny pomysł na ożywienie chodników, po ktorych stąpają brązowe, szare i czarne buty.

Kolejnym produktem, który nabyłam jest Trwale barwiący błyszczyk do ust, czyli Lip Tint z Bell.
Niestety nie powiem Wam, jaki to numer, bo nie znalazłam na opakowaniu, ale może znajdziecie.
Fajna sprawa, bo jest naprawdę trwały. Tak trwały, że po zrobieniu swatchy, zmywałam go przy użyciu pumeksu :D
Niemniej ma śliczny kolor i czuję, że się polubimy.
+ za wygodny aplikator. Nienawidzę pędzelków, a tu fajna gąbeczka.
Cena: 7 zł


I swatche: (z lewej w świetle dziennym, z prawej w świetle sztucznym)



A jako, że październik jest miesiącem maseczek.
Na konieć maseczka Lirene Anty-stres. Ponoć ma zapewnić glębokie ukojenie i relaks. Przekonamy się, niebawem recenzja :)

Kupiłam też Peeling + maska-serum z Eveline. O jej działaniu też napiszę.


Pozdrawiam i neich jesienna chandra Was nie dopada!
A żeby nie dopadła, polecam gorącą czekoladę i dużo przytulania :)
Pozdrawiam i ściskam.